W bankowych ofertach kredytów mieszkaniowych wciąż funkcjonuje wariant hipoteki bez dodatkowych produktów, choć klienci wybierają go bardzo rzadko. To efekt przepisów obowiązujących od 22 lipca 2017 r., które nakazują pokazywanie także opcji bez sprzedaży krzyżowej, jeśli bank proponuje pakiet z dodatkowymi usługami.
Skutek ustawy wdrażającej unijną dyrektywę
22 lipca 2026 r. mija 9 lat od wejścia w życie ustawy o kredycie hipotecznym, która wdrożyła unijną dyrektywę MCD. Regulacje zakazały sprzedaży wiązanej, więc bank nie może zmusić klienta do zakupu dodatkowych produktów, poza bezpłatnym rachunkiem do spłaty lub zabezpieczeniem zobowiązania. Jednocześnie pozostawiono możliwość sprzedaży łączonej, a przepisy wymagają, aby klient otrzymał dwa warianty formularza informacyjnego: z cross-sellem i bez dodatkowych produktów. Ustawa przyniosła też korzystne dla kredytobiorców rozwiązania, m.in. prawo do wcześniejszej spłaty bez dodatkowych kosztów po 3 latach, podczas gdy wcześniej w wielu bankach prowizje obowiązywały nawet przez cały okres spłaty.
Dlaczego klienci omijają wariant „solo”
W praktyce hipoteka bez dodatkowych produktów bywa jedynie formalnym elementem oferty, bo jest wyraźnie droższa od wariantu z cross-sellem. Dodatkowe usługi, takie jak konto osobiste z regularnymi wpływami, karta kredytowa czy ubezpieczenia, mogą obniżać marżę, prowizję albo poprawiać warunki okresowo stałego oprocentowania. Pośrednik finansowy Łukasz Sroczyński przyznaje, że nie pamięta, aby w ostatnich latach którykolwiek z jego klientów wybrał kredyt bez dodatków. Jak wskazuje, przy porównaniu marży rzędu 3,75 pkt proc. w wariancie solo i 1,75 pkt proc. w opcji z dodatkowymi wymaganiami wybór jest dla większości klientów oczywisty. Tym bardziej że warunki związane z dodatkowymi produktami zwykle trzeba spełniać tylko przez 3 lub 5 lat, a lepsze warunki cenowe pozostają na cały okres kredytowania. Z tego powodu obowiązkowa prezentacja droższego wariantu bywa porównywana do „efektu wabika” znanego z ekonomii behawioralnej.


