Państwowy dług publiczny zbliża się do ustawowego progu 55 proc. PKB, a Rada Fiskalna oceniła w połowie września, że ryzyko jego przekroczenia w przyszłym roku jest bardzo wysokie. Taki scenariusz uruchomiłby automatyczne ograniczenia zapisane w ustawie o finansach publicznych, obejmujące m.in. płace w budżetówce i waloryzację emerytur oraz rent.
Budżetówka i świadczenia pod presją ustawowych limitów
Przekroczenie progu 55 proc. PKB oznaczałoby poważne restrykcje przy konstruowaniu kolejnego budżetu. Jak wskazał prof. Andrzej Torój, konieczne byłoby ograniczenie dynamiki wzrostu płac w sektorze publicznym oraz tempa waloryzacji świadczeń.
W praktyce przepisy automatycznie zamrażają pensje w sektorze budżetowym, co dotyczyłoby ponad pół miliona etatów, mimo że w przyszłym roku wynagrodzenia w budżetówce mają wzrosnąć o 3 proc. Podobnie wyglądałaby sytuacja emerytów i rencistów – zamiast szacowanej waloryzacji na poziomie około 3,5 proc., świadczenia mogłyby wzrosnąć maksymalnie o 3 proc., czyli tylko o poziom inflacji prognozowanej na 2027 r.
Dodatkowo rząd musiałby brać pod uwagę aktualny, a nie prognozowany wskaźnik cen, a niższa waloryzacja w jednym roku obniżyłaby także bazę kolejnych podwyżek.
Budżet bez deficytu i polityczne decyzje w tle
Ustawa o finansach publicznych po przekroczeniu progu wymaga przygotowania budżetu bez deficytu albo z wyraźnie ograniczoną różnicą między dochodami a wydatkami. Zdaniem Tomasza Pruska zrównoważenie budżetu oznaczałoby konieczność znalezienia około 300 mld zł, co w praktyce sprowadzałoby się do dwóch rozwiązań: podwyżki podatków albo cięcia wydatków, głównie socjalnych.
Dla porównania, program Rodzina 800 plus oraz trzynastki i czternastki kosztują łącznie około 100 mld zł rocznie. Jednocześnie Ludwik Kotecki zwrócił uwagę, że ewentualne naruszenie granicy w przyszłym roku mogłoby zostać odnotowane przez GUS dopiero wiosną 2028 r., więc ograniczenia przy planowaniu budżetu na 2029 r. dotyczyłyby już kolejnego rządu
Ministerstwo Finansów podkreśla jednak, że Rada Fiskalna potwierdza brak ryzyka przekroczenia progu 60 proc. PKB w przyszłym roku. Nie można też wykluczyć zmian w samej ustawie, takich jak zawieszenie rygorystycznych przepisów lub podniesienie progu 55 proc. PKB, choć według Tomasza Pruska wymagałoby to ponadpartyjnego porozumienia.


