Startupy i młode spółki deeptech rzadko są w stanie konkurować z korporacjami wysokością wynagrodzeń, stabilnością zatrudnienia czy rozbudowanym pakietem benefitów. Mimo to skutecznie przyciągają specjalistów, oferując większy wpływ na produkt, szybszy rozwój kompetencji i udział w budowaniu technologii od podstaw.
Wpływ, rozwój i udziały zamiast korporacyjnych benefitów
Młode firmy technologiczne przekonują kandydatów przede wszystkim zakresem odpowiedzialności i realnym wpływem na kierunek rozwoju produktu. W startupach rozwój zawodowy częściej oznacza poszerzanie kompetencji i samodzielność niż klasyczny awans w hierarchii, a praca odbywa się zwykle w bliskim kontakcie z założycielami i zarządem.
Jak wskazuje Artur Podhorodecki z QNA Technology, deeptech nie konkuruje z korporacjami skalą organizacji ani benefitami, lecz możliwością rozwiązywania nowych problemów i wpływania na otaczający świat. Dodatkowym magnesem są programy motywacyjne oparte na akcjach lub akcjach fantomowych, które wiążą pracownika z przyszłym sukcesem spółki.
Jednocześnie taki model nie jest dla każdego, bo oznacza większą odpowiedzialność, działanie bez gotowych procedur, tolerancję niepewności oraz gotowość na to, że część eksperymentów i pomysłów nie zakończy się sukcesem.
Rekomendacje i sieci kontaktów kluczowe w rekrutacji
W rekrutacji startupów dużą rolę odgrywają rekomendacje, networking i bezpośrednie docieranie do kandydatów, a tradycyjne portale pracy schodzą na dalszy plan. Paulina Muszyńska ze Startup Wroclaw zwraca uwagę, że młode spółki rzadziej korzystają z klasycznych ogłoszeń, natomiast Andrzej Studziński ze SpineTime podkreśla znaczenie branżowych sieci kontaktów i bezpośrednich poszukiwań. Ma to szczególne znaczenie w healthtechu, gdzie poza kompetencjami technologicznymi potrzebna jest znajomość nauki, regulacji i specyfiki ochrony zdrowia.
Na wczesnym etapie rozwoju startupy muszą też mierzyć się z nieprzewidywalnością przychodów i zmiennym zapotrzebowaniem na kompetencje, dlatego część z nich buduje zespoły częściowo w oparciu o zewnętrznych specjalistów i partnerów. Jak zauważa Roman Robotecki z DelicDay, taki model pozwala skalować koszty wraz z przychodami, choć jednocześnie ogranicza ilość wiedzy pozostającej wewnątrz organizacji. W deeptechu, gdzie współpracują eksperci z chemii, fizyki, inżynierii, finansów, logistyki i biznesu, o przewadze młodych firm często decyduje właśnie zespół, merytoryczne dyskusje i poczucie realnego wkładu w rozwój technologii.


