Segment ETF, ETC i ETN na Giełdzie Papierów Wartościowych wyraźnie przyspiesza. W pierwszym półroczu 2026 r. obroty tymi instrumentami sięgnęły 3,44 mld zł, czyli były wyższe niż w całym 2025 r., a liczba notowanych produktów wzrosła do 42 na koniec II kwartału.
Rynek rośnie szybciej niż rok wcześniej
Dane GPW i Analiz Online pokazują, że zainteresowanie inwestorów instrumentami pasywnymi i powiązanymi z indeksami nadal rośnie. Na koniec 2025 r. wartość ETF-ów w portfelach polskich inwestorów indywidualnych wyniosła 12,8 mld zł, co oznacza wzrost o 80 proc. rok do roku.
Z kolei pod koniec marca 2026 r. było to już 15,4 mld zł, przy czym dane te obejmują zakupy na różnych rynkach, a nie wyłącznie na GPW. Dla inwestorów ważne pozostaje to, że jedno zlecenie na ETF może zapewnić ekspozycję na dziesiątki lub nawet setki spółek, a same fundusze mogą być dostępne także na rachunkach IKE i IKZE, gdzie korzyść podatkowa wynika jednak z zasad rachunku, a nie z konstrukcji samego produktu.
ETF nie oznacza automatycznie niskiego ryzyka
Mimo rosnącej popularności eksperci przypominają, że ETF-y nie eliminują ryzyka spadku wartości inwestycji, a pasywność dotyczy sposobu zarządzania funduszem, nie decyzji inwestora. To inwestor wybiera rynek, proporcje akcji i obligacji, horyzont inwestycyjny oraz moment wpłat.
Dodatkowo ETC i ETN są prawnie instrumentami dłużnymi i mogą śledzić m.in. surowce, kryptoaktywa czy strategie lewarowane, a produkty sektorowe, tematyczne, short lub z dźwignią bywają bardzo skoncentrowane. Przed zakupem warto więc sprawdzić indeks bazowy i jego skład, sposób replikacji, politykę dywidend, ekspozycję walutową, płynność oraz dokument KID. Znaczenie mają też pełne koszty inwestycji, bo poza roczną opłatą za zarządzanie dochodzą prowizja maklerska i spread, a wynik ETF-u może odbiegać od zachowania indeksu.
Sam fakt notowania w złotych nie usuwa też ryzyka kursowego, jeśli aktywa bazowe są wyceniane w dolarach lub euro.
Materiał ma charakter edukacyjny i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej.


