Ceny ropy na światowych giełdach wyraźnie zniżkują po wcześniejszym dojściu do najwyższych poziomów od pięciu miesięcy. Inwestorzy oceniają, że mimo eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie dostawy surowca z regionu pozostaną zbliżone do poziomów sprzed wybuchu wojny.
WTI i Brent cofają się po mocnych wzrostach
Baryłka ropy WTI w dostawach na listopad na NYMEX kosztowała 99,88 dol., po spadku o 1,51 proc. Z kolei ropa Brent na ICE w dostawach na grudzień była wyceniana na 107,88 dol. za baryłkę, tracąc 1,80 proc. Korekta przyszła po wcześniejszych silnych zwyżkach – w piątek notowania Brent wzrosły o prawie 4 proc.
Mimo obecnego cofnięcia skala tegorocznych wzrostów pozostaje bardzo duża: od początku roku WTI zyskała 73,9 proc., a Brent zdrożała o 77,1 proc. Analitycy wskazują, że przy obecnym układzie rynku cena Brent może utrzymać się w pobliżu 100 dol. za baryłkę.
Geopolityka nadal kluczowa dla rynku ropy
Nastroje na rynku wspiera przekonanie, że podaż ropy z Bliskiego Wschodu nie zostanie istotnie zakłócona. Sekretarz energii USA Chris Wright poinformował, że przepływy ropy naftowej z Zatoki Perskiej wróciły do około 80 proc. poziomów sprzed rozpoczęcia wojny na Bliskim Wschodzie, choć dostawy produktów rafinowanych z regionu nadal pozostają ograniczone
Jednocześnie inwestorzy monitorują wzrost ryzyka geopolitycznego: w Jemenie ponownie nasiliły się walki, a w południowej części cieśniny Ormuz tankowiec wpłynął na minę morską, co doprowadziło do wybuchu i pożaru w maszynowni.
Dodatkowo uwagę rynku zwróciła decyzja Donalda Trumpa o uchyleniu stosowania części sankcji i ceł wobec Rosji, w tym wobec importerów rosyjskiej ropy oraz towarów energetycznych sprowadzanych do USA.


