Rząd analizuje wprowadzenie nowej opłaty od sprzedaży alkoholu i wyrobów tytoniowych, która miałaby zasilać Fundusz Zdrowia Publicznego. Danina w wysokości 0,25 proc. rocznej wartości sprzedaży mogłaby przynieść około 225 mln zł rocznie, ale projekt już budzi sprzeciw części administracji i ekspertów.
Nowe źródło finansowania zdrowia publicznego
Ministerstwo Zdrowia potwierdziło, że prowadzi prace nad nowymi źródłami finansowania zdrowia publicznego. Zgodnie z rozważanym rozwiązaniem producenci i dystrybutorzy alkoholu oraz wyrobów tytoniowych mieliby odprowadzać opłatę w wysokości 0,25 proc. rocznej wartości sprzedaży, a także składać coroczne raporty sprzedażowe.
Celem jest przeniesienie części kosztów zdrowotnych i społecznych związanych z używkami na firmy osiągające zyski z ich sprzedaży. Według przytaczanych szacunków wartość rynku alkoholu wynosi około 51,5 mld zł rocznie, a rynku tytoniowego 30–40 mld zł, co daje łącznie około 90 mld zł i potencjalne wpływy do funduszu na poziomie 225 mln zł rocznie.
Nadal nie przesądzono jednak, czy podstawą naliczania opłaty byłaby sprzedaż netto czy brutto.
Krytyka ze strony resortu rozwoju i obawy o szarą strefę
Pomysł został skrytykowany przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Wiceminister Michał Baranowski zwrócił uwagę, że branże alkoholowa i tytoniowa są już objęte akcyzą, a dodatkowa danina wraz z nowymi obowiązkami sprawozdawczymi może oznaczać nadmierną ingerencję w swobodę działalności gospodarczej.
Krytycy wskazują również na ryzyko wzrostu kosztów po stronie firm i dalszego obciążenia legalnego rynku. Jak zauważają eksperci cytowani przez „Rzeczpospolitą”, kolejna opłata może też sprzyjać rozwojowi szarej strefy. W praktyce ograniczyłoby zakładane korzyści fiskalne i regulacyjne.


