W czwartek notowania ropy na światowych rynkach wyraźnie zwyżkowały, wspierane przez napięcia geopolityczne wokół Iranu oraz zakłócenia podaży w Zatoce Meksykańskiej. Inwestorzy reagują także na spadek zapasów surowca w USA i rosnący eksport amerykańskiej ropy.
Geopolityka i huragan podbijają notowania
Baryłka ropy WTI w dostawach na listopad kosztowała na NYMEX 90,30 USD, po wzroście o 2,29 proc., a ropa Brent w dostawach na grudzień była wyceniana na ICE na 102,78 USD za baryłkę, po zwyżce o 2,57 proc.
Wzrost cen wiązano z doniesieniami, że Biały Dom zwrócił się do Pentagonu o przygotowanie planu ataku na Iran przed listopadowymi wyborami uzupełniającymi w USA. Dodatkowym impulsem były ograniczenia wydobycia w Zatoce Meksykańskiej, gdzie producenci wstrzymali produkcję ponad 510 tys. baryłek ropy dziennie, czyli około jednej czwartej regionalnej podaży.
Wstrzymano także część produkcji gazu ziemnego, a pracownicy kilku platform wiertniczych zostali ewakuowani w związku z burzą tropikalną Isaias, która według prognoz mogła już w czwartek osiągnąć status huraganu i uderzyć między Luizjaną a Florydą w późny piątek lub w sobotę.
Chuck Watson z Enki Research ocenił, że zakłócenia w produkcji ropy i gazu mogą potrwać dłużej niż tydzień, jeśli trasa huraganu się nie zmieni.
Spadek zapasów i droższy transport wspierają rynek
Nastroje na rynku wzmacniają również dane z USA. W ubiegłym tygodniu zapasy ropy spadły o 3,19 mln baryłek, do 424,13 mln baryłek, a zapasy paliw destylowanych obniżyły się o 42 tys. baryłek, do 105,14 mln baryłek. Jednocześnie zapasy benzyny wzrosły o 382 tys. baryłek, do 204,74 mln baryłek. Przerób ropy przez amerykańskie rafinerie zwiększył się o 223 tys. baryłek dziennie po trzech tygodniach spadków, a eksport ropy naftowej i jej produktów osiągnął najwyższy poziom od maja.
Dodatkowo rynek obserwuje silny wzrost kosztów frachtu – zakontraktowanie bardzo dużego tankowca do transportu ropy z USA do Azji kosztuje obecnie 77 mln USD, wobec średnio 9,2 mln USD rok wcześniej. Od początku roku ropa WTI zdrożała już o 57,3 proc., a Brent o 68,8 proc., co pokazuje skalę presji po stronie podaży i utrzymującą się wrażliwość rynku na ryzyka geopolityczne.


