Jakość spłat kredytów hipotecznych w złotych ponownie się poprawiła i osiągnęła najlepszy poziom w historii pomiarów. Jednocześnie kredyty frankowe pozostają najsłabszym segmentem portfela mieszkaniowego banków, z wyraźnie wyższym udziałem należności zagrożonych niż w innych produktach kredytowych.
Hipoteki w złotych coraz bezpieczniejsze dla banków
Na koniec II kw. 2026 r. udział kredytów zagrożonych wśród hipotek złotowych spadł do 1,07 proc., wobec 1,16 proc. na koniec 2025 r. Oznacza to, że na każde 100 tys. zł takich kredytów problemy ze spłatą dotyczą już tylko 1070 zł.
Dla porównania, u progu pandemii było to 2040 zł, a w 2017 r. 2560 zł, co pokazuje, że w niespełna dekadę odsetek słabo spłacanych hipotek w krajowej walucie zmniejszył się o ponad połowę.
Jednocześnie banki mają w portfelach coraz mniej, ale coraz lepiej obsługiwanych kredytów mieszkaniowych. Liczba aktywnych umów hipotecznych wyniosła na koniec II kw. 2026 r. 2,14 mln, co oznacza spadek o 1,34 proc. rok do roku, ale wzrost o 0,28 proc. w ujęciu kwartalnym.
Kredyty frankowe wyraźnie odstają od reszty rynku
Największe problemy jakościowe nadal dotyczą hipotek we franku szwajcarskim. Na koniec II kw. 2026 r. aż 18,2 proc. tego portfela było kwalifikowane jako zagrożone. To oznacza wynik ponad dwukrotnie gorszy niż w przypadku kredytów gotówkowych, gdzie odsetek rachunków z opóźnieniem powyżej 90 dni wyniósł 7,4 proc.
Nowych kredytów frankowych praktycznie się już nie udziela, a sam portfel kurczy się m.in. wskutek ugód oraz wyroków sądowych. Znacznie lepiej wyglądają pozostałe kredyty walutowe, w których udział należności zagrożonych sięgnął 2,27 proc., choć jeszcze trzy lata temu pozostawał poniżej 2 proc. W tej grupie portfel kredytów w euro jest nadal, choć w ograniczonym stopniu, zasilany nowymi umowami.


